
Kto dziś rządzi? Dziecko, Rodzic czy Dorosły? 🎧
Każdy z nas ma w sobie Dziecko, Rodzica i Dorosłego. I choć na co dzień możemy nie zastanawiać się nad tym, z którego „stanu Ja” właśnie korzystamy, ma to ogromne znaczenie dla tego, jak reagujemy, komunikujemy się i budujemy relacje z innymi. Szczególnie wtedy, gdy jesteśmy Liderkami lub Liderami.
W kolejnym odcinku „Sałatki Jarzynowej” przyjrzymy się bliżej stanom Ja, a szczególnie stanowi Ja Dorosły. Opowiem o tym, dlaczego może być naszym najlepszym przyjacielem w codziennych sytuacjach liderskich i jak krok po kroku rozwijać w sobie tę część, która pomaga patrzeć na sytuacje spokojnie, świadomie i z większym dystansem.
Miłego słuchania 😊
Justyna Kliombka-Jarzyna | #SałatkaJarzynowa
Listen to „Sałatka Jarzynowa – Wewnętrzny Dorosły – Twój liderski superbohater?” on Spreaker.
Transkrypcja:
Cześć. W dzisiejszej sałatce jarzynowej opowiem wam o kolejnym narzędziu. Trochę nietypowym, bo tak naprawdę to narzędzie każdy z nas ma w sobie.
To nasz wewnętrzny dorosły. Kim jest wewnętrzny dorosły? To jeden ze stanów ja. Te stany ja zostały opisane po raz pierwszy przez Erika Berna w latach 60-tych ubiegłego wieku.
I nie będę wam opowiadać o wszystkich stanach ja, ich odmianach, pododmianach i pododmianach pododmian. Powiem wam z grubsza, że mamy trzy takie najważniejsze wewnętrzne stany. Stan dziecka, rodzica i dorosłego.
I wszystkie są nam bardziej potrzebne. Jednocześnie to ten stan dorosłego, ten wewnętrzny dorosły jest czymś, co liderom i liderkom przydaje się najbardziej. Gdybyście mnie zapytali, czym jest stan ja, powiedziałabym, że to jest taki ułożony, spójny wzorzec naszych myśli, uczuć i zachowań, który pozwala nam się komunikować adekwatnie do sytuacji, ale też zachowywać się adekwatnie do sytuacji.
Kiedy przydaje nam się wewnętrzne dziecko? Wewnętrzne dziecko jest super, jak chcecie zadbać o atmosferę w zespole, o to, żeby było zabawnie, żeby dużo się działo, żeby była dobra atmosfera i żeby ludzie się lubili. To dziecko też przyda się wtedy, kiedy chcecie wymyślać nowe rzeczy. Kiedy chcecie być bardziej twórczy, wy albo wasze zespoły.
No i przyznam szczerze, dziecko, nasze wewnętrzne dziecko, dobrze jest zabrać na imprezę. Jak pójdziemy na imprezę w stanie dorosłego albo rodzic, nie wróżę wam doskonałej zabawy. Kiedy przydaje się rodzic? Zawsze wtedy, kiedy potrzebujemy komuś pomóc, zaopiekować, wesprzeć.
Może kogoś wesprzeć w rozwoju, ale przyda się też wtedy, kiedy pracujecie nad politykami, standardami, wprowadzacie kulturę organizacyjną i pilnujecie przestrzegania różnych związanych z tym zasad. No dobra, to kim jest ten wewnętrzny dorosły? Wewnętrzny dorosły to taki stan, który możecie zaobserwować w różnych sytuacjach. Ja dam wam kilka przykładów, oczywiście nie wyczerpię wszystkich, ale słuchając mnie uważnie, zastanówcie się, no dobra, to jak ten stan ma się ze mną? Czy on, czy ja go spotykam często, czy raczej rzadko? Jak jesteśmy w stanie ja dorosły, to po pierwsze rozmawiając z kimś, ale też analizując jakąś sytuację, albo będąc nawet w dialogu wewnętrznym, skupiamy się na faktach, potrafimy rozpoznać, co jest faktem, co jest interpretacją, co jest oceną.
Jeśli podejrzewamy, że coś w danej sytuacji jest naszą interpretacją, zadajemy sobie pytanie, kurczę, dlaczego ona się tutaj pojawiła, skąd ta ocena? Więc pierwsza, najważniejsza rzecz. Nasz wewnętrzny dorosły jest skupiony na faktach, analizuje je, dzięki tej analizie wyciąga wnioski i pozwala nam podejmować działania, które są adekwatne do sytuacji i co ważne, nie są przesiąknięte emocjami. Ten nasz wewnętrzny dorosły jest mega racjonalny, myślący zarówno o nas samych, jak i o ludziach, z którymi jesteśmy w interakcjach.
Kiedy jesteśmy w stanie ja dorosły, nie przyjmujemy założeń na temat innych osób, nie przyjmujemy też założeń na temat jakiejś sytuacji. My sprawdzamy, jakie są fakty. Nie przyjmujemy także takiej perspektywy, ja wiem, co autor miał na myśli, czyli nie domyślamy się, co ktoś chciał nam powiedzieć, co ktoś chciał nam napisać.
Jeśli coś jest dla nas niejasne, bo jest po prostu dwuznaczne, zadajemy pytanie, pytamy tą osobę, o co jej chodziło. Kiedy jesteśmy w stanie dorosły, doceniamy różnorodność, doceniamy to, że jesteśmy bardzo różni. Różnimy się wiekiem, doświadczeniem, wykształceniem, podejściem do różnych sytuacji.
My nie dokonujemy ocen w stanie dorosłych, my czerpiemy z tej różnorodności, wiemy, że to jest bardzo, bardzo ważne, słuchamy, zaciekawiamy się i widzimy różne perspektywy. Jak jesteśmy w stanie dorosły, to mamy też gotowość do zakładania cudzych butów. Co to znaczy? To znaczy, że jesteśmy w stanie spojrzeć na daną sytuację z perspektywy innego człowieka.
Bardzo ważne jest też takie połączenie dorosłego z feedbackiem. Po pierwsze, dorosły daje feedback, bo rozumie, że feedback służy rozwojowi i budzi też motywację. Dużo chwalimy i nie boimy się też dawać feedbacku korygującego.
Gdy jesteśmy w stanie dorosły, my również zabiegamy o feedback od innych, ale też, bardzo ważne, my go przyjmujemy. Jeśli dostajemy ten feedback, to zastanawiamy się, OK, co mogę z tym zrobić? Jak mogę się zachować następnym razem inaczej? A nie nienawidzimy osoby, która nam ten feedback daje. Bardzo ważne jest też to, że kiedy jesteśmy w stanie ja dorosły, mamy w sobie odwagę i siłę, żeby odrzucić feedback, który uważamy za krzywdzący.
Umiemy powiedzieć, nie zgadzam się z tobą, widzę to inaczej, z mojej perspektywy wygląda to zupełnie inaczej. Gdy jesteśmy w stanie ja, jest w nas też dużo wyrozumiałości. My rozumiemy, że nasi koledzy, koleżanki, nawet nasi przełożeni, mogą być tego dnia w różnym nastroju, w różnym humorze.
Nie przyjmujemy tutaj a priori, że ktoś się zachowuje, bo taki jest. Rozumiemy, że może być jakiś kontekst sytuacji i staramy się zrozumieć, dlaczego np. ktoś nam odburknął, albo spojrzał na nas nie tak, albo w ogóle zignorował interakcję z nami.
Gdy jesteśmy w stanie dorosłym, dobrze zarządzamy swoimi emocjami. Rozumiemy, że emocje są potrzebne, umiemy o nich powiedzieć. Umiemy powiedzieć, że coś nas ucieszyło, zezłościło, że z czegoś jesteśmy dumni albo jesteśmy rozczarowani.
I jednocześnie, jak jesteśmy w stanie dorosłym, to pamiętamy, że nasze emocje oddziałują na innych, wobec czego dobrze nimi zarządzamy i dostosowujemy je do ludzi, do kontekstu, w którym jesteśmy. Gdy jesteśmy w stanie dorosłym, słuchajcie, rozwiązujemy konflikty. Absolutnie nie zakopujemy ich pod dywan.
Nie sprawiamy, że one mają tam, wiecie, czekać w kącie na to, że może kiedyś znikną. W stanie ja, dorosły, rozumiemy, że sytuacje trudne między dorosłymi ludźmi się zdarzają i im szybciej je wyjaśnimy, tym lepiej nam się będzie współpracowało. Gdy jesteśmy w stanie ja, dorosły, bez problemu zatrzymujemy manipulacje i gry psychologiczne.
Umiemy jasno postawić granice i powiedzieć, że widzimy, słyszymy, czujemy, że w tej sytuacji dzieje się coś nie tak. Umiemy jasno nazwać swoje emocje w tej sytuacji i przerwać taką transakcję, taką wymianę. Gdy jesteśmy w stanie dorosły, to bardzo ważne, słuchajcie, z perspektywy lidera i liderki, umiemy zaprosić naszych kolegów i koleżanki do tego, żeby również byli w stanie dorosły, bo wtedy łatwo się rozmawia, mówimy o faktach, wyciągamy wnioski, analizujemy, a nie koncentrujemy się na emocjach, interpretacjach, a nawet na interpretacjach.
Gdy przychodzi do nas kolega, koleżanka, współpracownik w stanie dziecka i mówi, że on nie da rady tego zrobić, że pod żadnym pozorem on się w ogóle za to nie bierze, no nie ma mowy, bo to jest bardzo trudne. My, przywołując naszego wewnętrznego dorosłego, możemy zapytać, no dobra, to powiedz, co jest trudne? A czy kiedyś już coś takiego robiłeś? A wyobraź sobie, od czego mógłbyś zacząć? Jaka by mogła być najmniejsza rzecz, którą mógłbyś, mogłabyś zrobić? I zapraszamy w ten sposób naszego kolegę, koleżankę, współpracownika do tego, żeby rozmawiał do nas ze stanu ja, dorosły. Gdy przychodzi do was na przykład pouczający kolega albo koleżanka i mówi, że tak się nie robi, że pod żadnym pozorem nie można się tak zachowywać, to my go pytamy z dorosłego.
No dobrze, to powiedz dokładnie, o czym chcesz rozmawiać. O jakiej sytuacji, o jakim zachowaniu? Opisz, proszę, to zachowanie. Powiedz, dlaczego twoim zdaniem to zachowanie było nieadekwatne.
I zobaczcie, bardzo rozemocjonowaną osobę albo taką bardzo oceniającą osobę możemy zaprosić dzięki naszemu wewnętrznemu dorosłemu do całkiem konstruktywnej rozmowy. No dobra, ja mam nadzieję, że poczuliście tęsknotę i pomyśleliście, ten wewnętrzny dorosły to całkiem niezłe narzędzie. Tak, dokładnie tak jest.
Jak nad nim pracować? Jak sprawić, żeby ten dorosły był jak najczęściej obecny w naszych relacjach zawodowych i osobistych? Krok pierwszy macie za sobą, bo po pierwsze się dowiedzieliście, że on istnieje. Krok drugi jest taki. Zatrzymajcie się, przyjrzyjcie się sobie przez chwilę i sprawdźcie, czy więcej jest w was dziecka, rodzica, dorosłego.
Krok trzeci, pomyślcie, a w jakich sytuacjach ten dorosły by mi się przydał, kiedy chcielibyście z niego korzystać. Krok kolejny to zadawanie pytań. Najpierw samemu sobie, bycie wewnętrznym dialogu.
W różnych sytuacjach możecie przywołać wewnętrznego dorosłego poprzez zadanie na przykład takich pytań. Okej, a jakie są fakty w tej sytuacji? Czy to, o czym teraz myślę, to są fakty, czy moje interpretacje? A jeśli to są moje interpretacje, to dlaczego ja je robię, a nie posługuję się faktami? Skąd one się biorą? Co ja mogę zrobić w tej sytuacji? Jakie mogę znaleźć rozwiązanie? Co jest moją odpowiedzialnością, a co jest odpowiedzialnością innych osób? Ten dialog wewnętrzny to wspaniałe zaproszenie naszego wewnętrznego dorosłego. Po czwarte, trenujcie zadawanie pytań.
Tu, uwaga, obiecuję, w następnym podcaście powiem wam trochę o pytaniach i pracy pytaniami. Ale zadawajcie dużo pytań już teraz, kiedy jesteście w kontakcie ze swoimi kolegami, koleżankami. Pytania pozwalają zrozumieć, jakie są fakty i pozwalają nam osadzić się, ugruntować w naszym wewnętrznym dorosłym.
Pilnujcie też swojego wewnętrznego dziecka i wewnętrznego rodzica. To dziecko może mieć takie chochliki w oczach i czasami być bardzo rozbawione, albo takie zbuntowane, no i może nam trochę popsuć szyki, jak chcemy być w dorosłym. Chociaż ono jest chyba i tak mniej groźne niż rodzic, który mógłby nam mówić.
Powinieneś się bardziej postarać, albo ciągle nie dajesz rady, albo ponownie zawaliłeś. Słyszycie to? Pilnowanie wewnętrznego dziecka i wewnętrznego rodzica bardzo pomaga w tym, żeby nasz wewnętrzny dorosły mógł być bardziej obecny w naszych relacjach. Przyjrzyjcie się sobie, sprawdźcie, czy ten dorosły jest już obecny.
Popracujcie nad tym, żeby było go więcej. Bądźcie w stałym dialogu wewnętrznym. Ten wasz wewnętrzny dorosły będzie też zapraszał innych dorosłych wokół was.
I zobaczycie, współpraca stanie się dużo łatwiejsza.